Komisja Międzyzakładowa
NSZZ Solidarność MPK Łódź
29.05.2015
Dzień Dziecka w Toruniu

Wycieczka z okazji Dnia Dziecka to doskonała okazja, by obserwować dzieci (w szczególności swoje) i sprawdzić, o której budzą się (o ile zasnęły bez problemów dnia poprzedniego) i zasypiają wyczerpane „Emocje”.

Dla nas ten dzień, 23 maja, rozpoczął się bardzo wczesnym rankiem, ale co zabawne nikt nie protestował i nie narzekał. Padały tylko niezliczone pytania, kiedy dojedziemy do Torunia i jakie przewidziane są atrakcje. Dorosłych zastanawiała jedynie pogoda (tego poranka nie wróżąca nic suchego), co dla Dzieci nie miało, zdaje się, absolutnie żadnego znaczenia. Tak więc objuczeni w tobołki z prowiantem (także niezdrowymi i słodkimi przekąskami), ubrankami na zmianę i kaloszami (na wszelki wypadek) wyjechaliśmy na miejsce zbiórki. Mamy z Mężem tę frajdę, że nasze maluchy nie jeżdżą na wycieczki często, stąd Ich zachwyt (jakiego byliśmy świadkami) na widok autokaru, perspektywy podróżowania nim i wyboru miejsc. Pomyślałam, że właściwie impreza mogłaby rozpocząć się i zakończyć w tym miejscu, pod warunkiem, że każdy siedziałby przy oknach po obu stronach autokaru. A to dopiero był początek przygody i nawiązywania dziecięcych znajomości. 

Podróż upłynęła szybko, a obawy dotyczące pogody rozwiały się w Toruniu, gdzie powitał nas bezdeszczowa aura (i utrzymała się takowa do końca wyprawy). Najwidoczniej Organizatorzy chcąc zadowolić Wszystkich zamówili na ten dzień słoneczną pogodę.

Wycieczkę po Toruniu rozpoczęliśmy od spaceru po Starówce w towarzystwie Pani Przewodnik, która prowadziła dialog z Milusińskimi, „dorzucając” czasem coś dla dorosłych. Prawdę mówiąc z przyjemnością chodziłam urokliwymi, brukowanymi uliczkami średniowiecznego miasta podziwiając zabytkową zabudowę, na przykład Krzywą Wieżę i słuchając historii z nią związanych. Wiele radości najmłodszym sprawiły także Fontanna Flisaka, otoczona tryskającymi wodą żabami (w której Dzieci choć przez chwilę zanurzały swe rączki), i figura Osła (przypominająca dawny pręgierz dla toruńskich żołnierzy) znajdujące się na Rynku Staromiejskim.

 Toruńska Starówka ( zdjęcia )

Dziarskim krokiem dotarliśmy do Muzeum Piernika, które przyciągało nie tylko wystrojem i pasją pracujących w nim osób, ale przede wszystkim aromatem pieczonych pierników. Szkoda, że nie zaplanowano choćby krótkiej przerwy na drugie śniadanie, bo wówczas widok i zapach pysznych ciastek poukładanych na półkach muzeum nie byłby tak „trudny”. Zaskoczeniem był fakt, że i mali i duzi traktowani byli na równi-wszyscy staliśmy przy olbrzymich stołach i przygotowywaliśmy własne pierniki, później wypiekane. Okazało się, że wśród nas byli mali artyści, którzy z chęcią zajęli się dekorowaniem serc piernikowych stosując kolorowy lukier. Ta niespodzianka także „skazana” była na sukces! Przyglądałam się pracującym Dzieciom-buzie uśmiechnięte lub skupione, a niektóre jęzorki- nieposkromione. Zdecydowanie kocham Toruń za Pierniki.

 Muzeum Piernika ( zdjęcia )

Zwykle z wycieczki wraca się z jakąś pamiątką, a w średniowiecznym grodzie aż roiło się od straganów z nimi (i wcale mnie nie dziwi, że dominowała tematyka rycerska i dworska). A po trudach spacerowania z przyjemnością wstąpiliśmy do Oberży na obiad.
Zaraz, zaraz… chyba umknął mi duch Kopernikowski. Oczywiście Toruń Kopernikiem stoi (choćby w formie Jego 160-letniego pomnika, czy nazwy fabryki produkującej tradycyjne toruńskie ciastka do kupienia, między innymi, w wielu sklepach na Starym Rynku).

Uważam, że świetnym pomysłem było zaplanowanie wizyty w Obserwatorium. Chociaż prezentacja była prawdopodobnie niezrozumiała dla najmłodszych mogła podobać się Młodzieży. W końcu Nastolatkowie nie bardzo chcą wracać do domu z drewnianą halabardą czy wiankiem damy dworu.

Emocje naszych dzieci sięgały zenitu na myśl o wycieczce statkiem po Wiśle, choć wiedziałam, że są już dość zmęczone. Nie przypuszczałam, że kiedy odbijemy od brzegu zejście pod pokład statku doda Maluchom tyle sił i sprawi wielką radość. To było 40 minut fantastycznej zabawy i tylko szkoda, że nie przyłączyły się do nas inne Dzieci z naszej grupy. Na szczęście potworny hałas i krzyki nie uniemożliwiały podziwiania bulwarów nadwiślańskich.

 Rejs po Wiśle ( zdjęcia )

Obawiałam się, że dla młodszych Dzieci program wycieczki będzie zbyt intensywny, ale nie miałam racji. Ich akumulatory zaczęły się rozładowywać dużo później. Przewidywałam, że podróż powrotna upłynie w ciszy, ale jak bardzo się pomyliłam. Cieszę się, że wycieczka była zorganizowana z myślą o młodszych i starszych dzieciach, tak by nikogo nie zanudzić, prowadzona w dziarskim, jak na możliwości Maluchów tempie (choć przyznam, że opiekunowie mieli też kilka okazji do wytchnienia) i zapewniała wiele atrakcji, a torby ze słodkimi (i nie tylko) upominkami wręczane Dzieciom po powrocie do Łodzi były bardzo sympatycznym dodatkiem. Czyli radość dzieci można zaplanować myśląc Ich kategoriami.

Cała "załoga" ( zdjęcia )

 Tego dnia nasze trzy Emocje usnęły później niż zwykle A pytane następnego dnia o wrażenia z wycieczki wymieniały wiele, wspominały odwiedzane w Toruniu miejsca, kwitując wszystko stwierdzeniem: „Było super! I były fajne topory i miecze!”. No i masz tu babo placek, albo raczej piernik. Dziękuję.

Magdalena

 To my serdecznie dziękujemy za tą obszerną relację Magdaleno , dziękujemy że pomimo wielu rodzicielskich obowiązków znalazłaść czas by podzielić sie z nami swoimi wrażeniami , to miłe że czas poświęcony na organizację tego wyjazdu nie poszedł na marne. Osobne podziękowania dla Piotra za przesłane zdjęcia. Do zobaczenia za rok.

P.S Gdyby ktoś z uczestników wycieczki chciał podzielić się z nami swoimi refleksjami z tego wyjazdu lub przesłać nam swoje zdjęcia , serdecznie zachęcamy. Oto adres strona@solidarnoscmpk.pl.

 

pk